Co to był za dzień a właściwie trzy i pół godziny. Dla nas – organizatorów, gra zaczęła się już wczesnym rankiem i skończyła dużo po finale, na którym mięliśmy się okazję wszyscy spotkać. Ale zacznijmy od początku.
Najwięcej przygotowań było związanych z logistyką gry. Trzeba było porozwozić wskazówki, Ania na pl. Konstytucji musiała przygotować swoją pralnię u Lucyny, Karolina z Gosią podłączały miksery i myły po oraz kolejny postpeerelowskie salaterki. O dziwo udało się zacząć bez żadnego opóźnienia, nie wyskoczył żaden organizacyjny chochlik, nawet kapryśna od kilku dni pogoda nagle się uspokoiła (dla tych, którzy nie pamiętają od kilku dni na przemian był upał/ulewa, ale akurat tego dnia był piękne słońce i łagodny zefirek). Wystartowaliśmy więc punktualnie o 14, ale były zespoły, które na punkt rozpoczęcia gry dotarły trochę później.. Spokojnie, nikt nie został przez po pokrzywdzony – gra nie była na wyścigi. Trzeba było po prostu w wyznaczonym czasie (3 godziny 15 minut) dotrzeć do punktu finałowego, którego lokalizacja była oczywiście wielką tajemnicą (chociaż odnotowaliśmy przecieki w prasie… jak to zwykle bywa
).
Czytelniku – teraz zdradzimy Ci wszystkie sekrety Pierwszej Filmowej Gry Miejskiej!
Miejscem startu był chodnik przed pomnikiem De Gaulle’a. Pojawiliśmy się tam chwilkę przed 14 w celu oszacowania skali sukcesu/porażki frekwencyjnej. Z zarejestrowanych uczestników pojawiła się większość, przyjęliśmy też kilka drużyn ad hoc (zapewniam o wyjątkowości procederu). Łącznie w grze wzięło udział ponad czterdzieści grup 2-4 osobowych. Było też dwóch solistów-rowerzystów i to oni dojechali najszybciej (przy okazji pozdrawiamy Sylwka!).
Gracze na początku dostawali karty do gry (w załączniku PDF) oraz losowali pierwsze wskazówki. Gra miała strukturę koła do którego wejść można było w dowolnym punkcie. Losowanie miało rozładować korki co jak wynika z licznych relacji udało się osiągnąć. Warto napomknąć, że do losowania służyła wyśmienita maszyna losująca model srebrne wiadro. Dzięki tak zaawansowanej technice osiągnęliśmy rozkład losowy punktów oraz jak nam się wydaje wysoki poziom satysfakcji losujących.
Przejdźmy teraz po poszczególnych punktach, zakładając, że pierwszym wylosowanym punktem był ten znajdujący się przy PKP Powiśle a więc… Dziewczyny do wzięcia.
Dzięki uprzejmości Kawiarni PKP Powiśle Karolina i Gosia, odpowiadające za ten punkt, rozłożyły swój majdan przed starym budynkiem kas biletowych (na dole, pod mostem Poniatowskiego). Obie Panie wystylizowane na głęboki PRL rozdysponowywały wśród graczy (po otrzymaniu talonów rzecz jasna) produkty potrzebne do stworzenia legendarnego w niektórych kręgach deseru czyli Kremu Sułtańskiego (śmietana, cukier, 5 rodzynek i dużo samozaparcia potrzebnego przy jedzeniu). Gracze musieli tenże deser sprokurować używając typowych narzędzi kuchennych – mikserów, ubijaczek itd. Następnie przygotowany i odpowiednio ułożony deser należało pochłonąć. Przyznajemy – nie wszyscy podołali. Nic dziwnego biorąc pod uwagę kaloryczny ciężar tej delicji…
Szczęśliwcy, którzy przeżyli próbę sułtańską, dostawali nalepkę świadczącą o zaliczeniu punktu oraz wskazówkę do następnego punktu. Był nim bilet do Pralni u Lucyny zlokalizowanej na pl. Konstytucji. Tramwajem, autobusem, per pedes czy rowerami docierali do tej nietypowej placówki gdzie… podjęliśmy próbę rekonstrukcji wydarzeń z filmu Poszukiwany/poszukiwana. Gracze przebierali się za płeć przeciwną (przy użyciu peruk, makijażu oraz odpowiednio dobranych ubrań) po czym w towarzystwie roweru oraz paczek cukru kryształowego pozowali do profesjonalnej sesji zdjęciowej za którą brawa należą się Zuzie. Efekty do obejrzenia na naszej stronie.
Kolejne zaliczone zadanie, kolejna nalepka i wskazówka do punktu pod Pałacem Kultury i Nauki. Wskazówką był opis operacji „Wycieczka do Pekinu” czyli próby odbicia/odkupienia od Zorganizowanej Grupy Przestępczej budynku Pałacu straconego w efekcie machlojek opisanych malowniczo w filmie Kiler. Drużyny miały odnaleźć przedstawicieli ZGP (Zorganizowanej Grupy Przestępczej), przekazać znak rozpoznawczy (połówka banknotu oczywiście plus hasło-odzew) i przeprowadzić transakcję. Łatwo nie było, bo mafiosi wykazywali się konspiracyjnym sprytem chowając się to tu, to tam. Ponadto utrudniali graczom wykonanie zadania jak tylko mogli, między innymi zadając im zagadki matematyczne rodem z lekcji tego wspaniałego przedmiotu. Trzeba było przeliczyć podaną kwotę, dokonując jej transfery przez trzy podane waluty (nazwy których większość ludzi usłyszała po raz pierwszy w życiu) były to: quetzale gwatemalskie, quarani paragwajskie oraz dalasi gambijskie. Całość operacji kończyła się wręczeniem certyfikatu zakupu Pałacu Kultury i Nauki (podejrzanie dużo pojawiło się ich ostatnio na rynku, prawda?) do realizacji na Złotej 1.
Tu z kolei nawiązaliśmy do filmu Niewinni Czarodzieje. Jazzowy klimat filmu skłonił nas do nawiązania współpracy z profesjonalnym muzykiem – saksofonistą Michałem. Grał co lepsze utwory Komedy, autora muzyki do filmu. Zadaniem było odpowiedzenie na dwa z trzech pytań wręczanych przez Tomka, koordynatora tego punktu. Były one związane z filmem ale jeżeli ktoś go nie widział i tak mógł sobie z łatwością poradzić. Trzeba się było tylko chwilę pogłowić
Następny punkt znajdował się w Parku Saskim a dokładniej przy znajdującej się w nim fontannie. Znowu było muzycznie ale tym razem cofnęliśmy się trochę w czasie i graliśmy dla Was Zakazane piosenki. No dobrze, nie my, ale panowie grający na co dzień przy Chmielnej (kto kojarzy sympatycznych grajków w kaszkietach?). Grali pięknie ale ze śpiewem było różnie. Dlatego też zaprosiliśmy graczy do towarzyszenia naszej orkiestrze śpiewem. Trzeba było wykonać „Siekiera, motyka” czyli szlagier znany wielu uszom. Dla tych mniej śmiałych przygotowaliśmy wersję łagodniejszą – uzupełnianie wybrakowanego tekstu piosenki.
W nagrodę gracze dostawali bilet do Kina Kultura na mało znany film Dziewczyna, oranżada i kapelusz. Na miejscu okazywało się niestety, że to nie film a rekonstrukcja sceny z Hydrozagadki. Uczestnicy gry za okazaniem biletu dostawali do skosztowania wybornej oranżady, którą mogli spożyć, a jakże by inaczej, w towarzystwie dziewczyny w kapeluszu. Po sympatycznie spędzonej chwili trzeba było wrócić jednak do rzeczywistości, ale tylko na chwilkę. Tuż obok bo w „Rejsie” znajdował się kolejny punkt gry.
Specjalnie na potrzeby gry cała sala została udostępniona na potrzeby zadania. Zadaniem tym było ułożenie list dialogowych do wyciszonego fragmentu filmu… Rejs oczywiście. Tak przygotowane fragmenty były odczytywane przed Michałem, który niecnie tenże odczyt nagrywał. Nasi montażyści już nad tym pracują. Efekty mamy nadzieję już niebawem
Ostatnim punktem była wycieczka, na którą zaproszenie gracze dostawali w „Rejsie”. Fantastyczna, bombastyczna, wyjątkowa i oczywiście po Mariensztacie. Przygoda na Mariensztacie była główną inspiracją Maćka, który bardzo energetycznie (w stylu przewodnika z filmu) oprowadzał kolejne grupy po zapomnianej dziś trochę części starówki. Ważna uwaga dla uczestników – nie wierzcie we wszystko co usłyszeliście, bo jak pisaliśmy na ulotce: „organizator nie ponosi odpowiedzialności za warunki meteorologiczne, plagę moskitów oraz nieprzewidywalne zachowanie przewodnika”. Serio
Gracze, którzy zebrali komplet naklejek dostawali rebus w którym zawarta była lokalizacja finału gry. Odpowiedź – Karowa 20, gdzie mieści się Dom Spotkań z Historią. Wszyscy świetnie sobie z tą zagadką poradzili. Na miejscu czekały na wszystkich poza naszymi gratulacjami, napitki (soki i woda rzecz jasna), poczęstunek (gdyby ktoś nie miał dosyć po kremie sułtańskim) oraz nagrody gwarantowane. Kiedy zebraliśmy już wszystkich uczestników na miejscu, przeprowadziliśmy losowanie nagród głównych. Przygotowaliśmy dziesięć zestawów, które składały się z książek, koszulek, biletów do Kina Kultura, filmów itd. Przyznajemy, że sami z chęcią byśmy się połasili
Atmosfera była przednia, pogoda także, grę skończyli wszyscy uczestnicy (byli spóźnialscy ale poczekaliśmy) a ponieważ i Wam się podobało (przynajmniej tak twierdziliście
) planujemy przeprowadzenie kolejnej edycji już niebawem. Szukajcie informacji tam, gdzie zawsze to robicie!
Dziękujemy
Organizatorzy
czyli:
Anna Niemira
Joasia Załęska
Zuzanna Naruszewicz
Paweł Boruń-Jagodziński
Adam Zając
Jakub Tajduś
Celine Petit
Tomasz Kuźmiński
Michał Radochoński
Magda Nowak
Michał Czyżewski
Aleksandra Czetwertyńska
Maciej Buchwald
Karolina Jastrzębska
Małgorzata Flejter
Anna Ziarkowska
Agata Kwiek
Agata Sotomska
Dagmara Gołdzińska
Anna Sienkiewicz-Rogowska
Anna Majewska
Marcin Mitzner